Prawosławne Seminarium Duchowne

w Warszawie

Pożegnanie absolwentów PSD w 2018 roku

18 czerwca 2018 | Radosław Szwedowski

Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. (Mt 6,21)

Dnia 17 czerwca, w czwartą niedzielę po Pięćdziesiątnicy, odsłużona została ostatnia Święta Liturgia w roku akademickim 2017/18. Dzień ten był wyjątkowy z wielu względów. Dla seminarium to zamknięcie następnego rozdziału w historii tej uczelni: pożegnanie kolejnego rocznika absolwentów. Dla wiernych zaś to następna okazja, by duchowo zanurzyć się w mądrości ewangelicznego Kazania na górze. W czasie Liturgii sprawowanej przez ks. rektora prof. dra Jerzego Tofiluka, ks. dra Tomasza Stempę, ks. dra Adama Magruka i ks. Andreya Shishkina w sposób szczególny wznoszone były modlitwy za studentów, którzy po raz ostatni uczestniczyli w nabożeństwie seminaryjnym jako alumni. Do grona absolwentów dołączyli ks. Andrey Shishkin, lektorzy: Piotr Akwsentiuk, Jerzy Gundłach, Konstantyn Mizger, Krzysztof Szeremeta, Damian Szymaniuk, Igor Vikarchuk, Mateusz Zabrocki oraz Tomasz Korzun. W czasie Liturgii po raz ostatni zaśpiewał chór pod dyrekcją lektora Damiana Szymaniuka.

Ewangelia dnia (Mt 6, 22-23) przyniosła zebranym w świątyni niezwykle cenną odpowiedź na wiele pytań, które wielokrotnie zadajemy, stojąc w obliczu problemów codziennego świata: Czym jest moje ziemskie bogactwo? Komu i jak mam służyć? Czym jest Boża Opatrzność? Jaka jest moja rola w świecie? Pytania te nurtują szczególnie przyszłych kapłanów. Tych, którzy za moment przerzucą przez ramię swoje torby i opuszczą mury seminarium. Zarówno osobiście do nich, jak i do całej społeczności wiernych, zwrócił się z odpowiedzią ks. rektor w kaznodziejskim słowie. Silnie zaakcentował konieczność powierzenia Bogu wszelkich swoich potrzeb. Przekazał również cenną myśl dotyczącą naszej dualistycznej tożsamości wewnętrznej: jesteśmy obywatelami dwóch światów. Materialnego i duchowego. Sprawy życia doczesnego nie mogą przysłonić naszej potrzeby duchowego wzrastania. Wspomniany fragment Kazania na górze wpisuje się też doskonale w życie i świadomość absolwentów. Jest niezapomnianą i niezbędną radą dla tych, którzy wybrali służenie Bogu i ludziom. A służenie jest nieustannym oddawaniem się drugiemu człowiekowi, nieprzemijającą symbiozą dusz w Imię Jezusa Chrystusa. Naszą rolą jest dążenie do tego, by odrzucić kult Mamony i jedyną cześć oddawać Bogu Najwyższemu.

W pożegnalnym słowie po zakończonej Liturgii, ponownie głos zabrał o. Jerzy. Podkreślił wyjątkowość miejsca, w którym dyplomanci mieszkali przez ostatnie trzy lata. Wyraził swoją nadzieję na to, że studenci nie zapomną o tym miejscu; o cerkwi, która wchłonęła wiele ich łez i wzruszeń. O cerkwi, której podłoga pamięta każdy pokłon, której ściany słyszały tysiące żarliwych modlitw. O cerkwi, która była ICH cerkwią, o którą się przez te lata troszczyli i którą odwiedzali każdego dnia. Wreszcie – o cerkwi, która pozwoliła im doznawać tego, co nieosiągalne. “Słyszeć to, czego nie da się usłyszeć. Widzieć to, co niewidzialne. Dotknąć tego, co poza zasięgiem ludzkiej ręki.” O świątyni, która pozwoliła im poznawać Boga.

Podczas rozdania dyplomów w seminaryjnej świetlicy nie brakowało podziękowań, gratulacji i emocji. Pracownicy rektoratu dołożyli starań, by każdego z absolwentów pożegnać miłym, personalnym podsumowaniem tej trzyletniej współpracy. Tego dnia nie liczyło się już nic złego. Każda napięta minuta została zapomniana. Każdy był wyróżniony, każdy był nagrodzony, każdy był wyjątkowy. Wszyscy absolwenci usłyszeli imienne porady dotyczące ich przyszłego rozwoju w duchu teologii. Studenci ofiarowali seminarium dwie bogato zdobione łampady.

Ostatnim etapem uroczystości był okolicznościowy obiad. Z jednej strony – nieopisanie wesoły i gwarny, albowiem każdy z licencjatów otworzył sobie drzwi do dorosłego, samodzielnego życia. Z drugiej strony, nie zabrakło refleksji i melancholijnego wspominania okresu ich młodości, który właśnie dobiegł końca, zostawiając po sobie walizkę wiedzy i doświadczenia.

Wszystkim absolwentom życzymy, by ten czerwcowy dzień był nie ich portem, lecz jedynie chwilową przystanią w drodze do dalszego teologicznego kształcenia i duchowego wzrastania

◂ Wróć